Czas podsumowań po Karpackim Wyścigu Kurierów

W niedzielne popołudnie na na Placu Drzewnym w Tarnowie zakończyła się piąta, po reaktywacji, edycja Karpackiego Wyścigu Kurierów – największej kolarskiej imprezy dla zawodników poniżej 23. roku życia w Europie Centralnej. Kolarze zmagali się z czterema wymagającymi etapami i prologiem – w deszczu, słońcu – na wąskich i krętych zjazdach i stromych wzniesieniach. Na trasie nie zabrakło niczego – była walka do upadłego, rajdy po górskie premie, szaleńcze próby ataków, kraksy, sprinty z grupy, a nawet braterskie zmiany na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej.

(18 z 31)

© carpathianrace.eu / Małgorzata Wolak

Po zakończeniu zmagań na najwyższym stopniu podium znalazł się Stefan Poutsma (Cycling Team Jo Piels). Holender wygrał trzeci etap z metą na rynku w Ciężkowicach i objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej, którego nie oddał już do końca. Drugie i trzecie miejsce na podium zajęli bracia Meijersowie – Daan (Cycling Team Jo Piels) i Jeroen (WV De Jonge Renner), którzy zmieniając się na prowadzeniu przyprawiali sędziów o ból głowy.

Poutsma w Ciężkowicach zabrał się w ucieczkę, ale pracować wcale nie miał zamiaru – z tyłu jechał jego lider, co pozwalało mu na swobodne kręcenie z przodu i kontrolowanie. Kiedy jednak problemy z rowerem wykluczyły na chwilę najwyżej sklasyfikowanego zawodnika ekipy, 21-latek musiał bronić pozycji ekipy. Udało się – na finałowym podjeździe na rynek miał najwięcej sił i gładko ograł towarzyszących mu zawodników. Po zakończeniu podjazdu i etapowym triumfie młodzieniec ciągle nie zdawał sobie sprawy z tego co się stało. Był zupełnie zaskoczony, kiedy dowiedział się, że jest liderem imprezy.

Rozmawialiśmy z nim na mecie w Tarnowie, gdzie, ciągle z uśmiechem niedowierzania, przyjmował gratulacje. – To niewiarygodne! Jestem taki szczęśliwy! Nie spodziewałem się tego zupełnie – mówił radośnie, próbując znaleźć słowa by opisać swój nastrój. – Ostatni etap był dla mnie ciężki, a każda wspinaczka kosztowała mnie sporo pracy. Na szczęście koledzy pomogli mi i osłaniali mnie przez cały czas. Dla Stefana to pierwszy tak poważny sukces. Jak sam mówi – największe zwycięstwo w dotychczasowej karierze.

Ostatni etap należał do ekipy Wibatech-Brzeg – na ostatnich metrach najszybszy okazał się Paweł Franczak. Kolarz z Nysy świetnie wykończył pracę kolegów z ekipy i mógł cieszyć się z triumfu na kresce.

- W zasadzie wyścig przebiegał dziś bardzo spokojnie, szły jakieś akcje pod górkę, ale na zjazdach wszystko się zjeżdżało i nie było stałego mocnego tempa, żeby się porozrywało. Można było przypuszczać, że dojdzie do finiszu z grupy – mówił na mecie. - Wyścig od początku był dla mnie dosyć pechowy, przed startem nastawiałem się, że w klasyfikacji generalnej powalczę o podium, to był mój cel, ale na drugim etapie miałem strasznego pecha – przez defekt roweru zostałem daleko za grupą. Dziś dałem z siebie wszystko, koledzy mi pomogli. Ostatnie 5 km to wsparcie Tomasza Mickiewicza i Andrzeja Bartkiewicza, na ostatnich 2 km jechaliśmy na czele grupy. Andrzej mnie idealnie rozprowadził, zostaliśmy sami na ostatnich metrach – on jeszcze zdążył się schować za mną i wjechaliśmy we dwójkę na metę. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, ja jestem zadowolony.

(28 z 31)

© carpathianrace.eu / Małgorzata Wolak

Paweł z etapu był zadowolony, ale z ostatecznego rozrachunku już nie tak bardzo. - Wyścig skończył się tak jak się skończył – nikt z nas w generalce nie jest wysoko, co dla mnie jest trochę załamujące, ale dobrze, że udało się wygrać etap – podsumował 21-latek.

W klasyfikacji generalnej na szóstym miejscu uplasował się Przemysław Kasperkiewicz (WV De Jonge Renner). 19-latek zaliczył tym samym bardzo dobry występ, zajmując najwyższą pozycję wśród polskich kolarzy. Początkowo liderem holenderskiego zespołu miał być Grzegorz Haba, ale na trasie okazało się, że to jego młodszy kolega lepiej górki „wciąga”.

Z Przemkiem i jego ekipą rozmawialiśmy przed każdym etapem – nastawienie było bojowe, noga kręciła bardzo dobrze. Zaczęło się nieźle – 7-sekundowa strata z prologu była do odrobienia, tym bardziej, że zwycięzca nie czuł się najlepiej na podjazdach. Dzień później, na najtrudniejszym, deszczowym etapie, Polak finiszował na szóstej pozycji.

Pech dopadł go na drugim etapie do Starej Bystrzycy, gdzie kraksa uniemożliwiła mu finisz po bonifikatę na mecie. Strat wprawdzie nie było – upadek miał miejsce 300 metrów przed metą, ale nie udało się wywalczyć bonusowych sekund. Po etapie Przemek powiedział, że jechał w samym czubie, a kraksę spowodował kolarz jadący tuż przed nim.

(135 z 188)

© carpathianrace.eu / Małgorzata Wolak

Przedostatni etap w Ciężkowicach zakończył się finiszem atakującej grupki, która przyjechała z 8 sekundami przewagi nad peletonem. Przed ostatnim odcinkiem różnica nie była duża – Kasperkiewicz miał 12 sekund straty, ale żadnemu zawodnikowi nie udało się odjechać i Polak zakończył ściganie na szóstej pozycji.

Czekając na dekorację w Tarnowie, Przemek podzielił się swoimi myślami o swoim pierwszym wyścigu Karpackich Kurierów.

- Dzisiejszy etap na pewno nie należał do najdłuższych, ale myślę, że każdy był zmęczony – kilometry, które już mieliśmy w nogach, odczuwaliśmy na każdej górce, było ciężko. Ja próbowałem atakować 20 kilometrów przed metą, ale czołówka nie pozwoliła mi ruszyć nawet na 200 metrów. Potem spróbowałem jeszcze raz zabrać się w odjazd, ale to nie było możliwe. Dałem z siebie wszystko, próbowałem walczyć na sprincie, ale rywale nie pozwalali na zyskanie sekund – relacjonował.

- Myślę, że wyścig mogę zaliczyć do udanych – jestem najlepszym z Polaków, to mój pierwszy rok orlika. Czołówka imprezy naprawdę wysoko postawiła poprzeczkę, przyjechały najlepsze ekipy z Europy, niemal same kadry, ekipy kontynentalne, więc szóste miejsce to dla mnie ogromny sukces – podsumował.

Wibatech-Brzeg dominates last stage, Poutsma wins the general classification

Paweł Franczak (Wibatech Brzeg) won the last stage of Carpathian Couriers Race, claiming his first victory of the year in a bunch sprint – just ahead of his teammate and lead-out man Andrzej Bartkiewicz and Quentin Vanheuverswijn (Color Code Biowanze).

DSC_2324

–> Stage 4 results

The general classification hasn’t changed and it was Stefan Poutsma (Team Jo Piels) who celebrated the biggest win of his career on the podium in the center of Tarnów. 21-year-old rider, still a little suprised and excited, couldn’t find the words to describe his happiness: „It’s unbelieveable! I’m so happy! I wasn’t expecting this at all. The last stage was hard for me – I wasn’t so strong, every climb meant a lot of hard work for me but the team did a great job today and helped me.”

The podium was complemented by two Dutch riders – Meijers brothers. Daan (Team Jo Piels) took second, 4 seconds ahead of his younger brother and stage 1 – Jeroen (WV De Jonge Renner).

„This is the biggest vicory in my career. I’m racing as U-23 for the last year and I’m happy to finish this period of my life with this success” – Poutsma smiled after the confirmation of the results.

Stage 4 was the last chance for the riders to change the general classification – three intermediate, four mountain sprints, two uncategorized climbs and just 118 kilometers – all this seemed to be a perfect terrain to attack and earn some bonus seconds on the rivals.

The day started calmly – the attacks started before the first intermediate sprint but no rider was able to estabilish a significant gap and ride away. First two mountain sprints also caused some splits in the bunch but on the descents everything came together.

„There have been some attacks on the climbs but on the descents it all came together and started over again” – Franczak explained after the stage. „We thought that in the final there will be a sprint from the group, so we put the biggest effort in the last five kilometers. Andrzej Bartkiewicz and Tomek Mickiewicz did a perfect lead-out, I finished the job and Andrzej managed to take the second place. We are really happy about that, however the object was the general classification and we failed to ”

Riders looked for an opportunity to form a bigger group on every ascent. All the actions were kept under peloton’s control, however. First attacks came from Oleksandr Golovash (Kiev National Team) but and Sebastian Młyński (Cartusia Stal Regional Team). Boris Vallee (Color Code Biowanze), the winner of the prologue, also tried to get away twice but the peloton found no mercy and chased him down, not letting him join other attacking riders. The only exception was Patryk Stosz (TC Lasocki Chrobry Głógóv) who launched a series of succesful attacks, fighting for every single point – winning three out of four mountain sprints and finally securing the jersey of the best climber of the race.

The final of the stage took place in the center of Tarnów. It all came to a bunch sprint – riders from Wibatech-Brzeg get to the front of the peloton and managed to put their rider into comfortable position. Their action was so strong and surprising that Bartkiewicz made it to the line before the rest of the group and could celebrate his teammate victory.

KWK 2013: Ostatni etap dla Franczaka, wyścig dla Poutsmy

Na ostatnim etapie Karpackiego Wyścigu Kurierów z metą w Tarnowie zwycięstwo wywalczyć zdołał Paweł Franczak, który po finiszu z grupy linię mety przekroczył przed swoim drużynowym kolegą z Wibatech Brzeg, Andrzejem Bartkiewiczem. Na najwyższym stopniu końcowej klasyfikacji generalnej Gaz System stanął – podobnie jak przed rokiem – Holender z zawodowej grupy Jo Piels. Tym razem był to Stefan Poutsma. 6. miejsce w wyścigu zajął Przemysław Kasperkiewicz, będący najlepszym z Polaków.

Fot.Malgorzata Wolak

–> Wyniki 4. etapu KWK 2013

118 kilometrów mieli do pokonania zawodnicy w ostatnim dniu rywalizacji w piątej po reaktywacji edycji Karpackiego Wyścigu Kurierów. Przerzedzony dość mocno peleton zjechał się na rynek w Radłowie, gdzie wyznaczony był start i choć od wczesnych godzin porannych cała okolica spowita była we mgle, to przed południem rozpogodziło się i kolarzom towarzyszyło piękne słońce.

Na najkrótszym tegorocznym etapie KWK wyznaczonych zostało najwięcej premii – trzy lotne Janom (na 16., 52. i 112. kilometrze) oraz cztery górskie Tauron (na 43., 58., 69. i 87. kilometrze). Podążając do Tarnowa, gdzie nastąpić miał wielki finał, kolumna wyścigu kurierów mijała Wierzchosławice, Lichwin, Tuchów, Zalasową, Ostry Kamień, Gilową Górę oraz Skrzyszów

Od samego startu peleton „przygazował” do 60km/h. Niemalże od razu do przodu skoczyl Oleksandr Golovash z Kiev Regional Team, do którego dołączył Sebastian Młyński z Cartusia Stal Regional Team i we dwójkę rozpoczęli harce. Ich przewaga nad rywalami wzrosła do 45 sekund. Zdążyli zameldować się na premii lotnej Janom w Wierzchosławicach, gdzie kreskę pierwszy przekroczył Ukrainiec, a ze spóźnionej o 20 sekund grupy głównej ostatni punkt zgarnął lider klasyfikacji aktywnych Erik Baska z Dukla Trencik Trek. Kilka kilometrów dalej było po ucieczce.

Na 33. kilometrze na akcję zdecydował się były lider klasyfikacji generalnej Boris Vallee z Color Code – Biowanze, do którego dołączył Paweł Piotrowicz z TKK Pacific Toruń.  Ten odjazd się jednak nie powiódł. Chwilę później na podobny skok zdecydował się Jonas Rickaert (Ovyta – Eijssen – Acrog), z którym ruszył Grzegorz Haba ścigający się w holenderskim WV De Jonge Renner, ale Polak nie utrzymał się za Belgiem i ten został sam na prowadzeniu, uzyskując około 40 sekund przewagi nad peletonem.

Kontrataków nie brakowało, ale w końcówce podjazdu pod Lichwin wszystko się zjechało. Linię górskiej premii Tauron pierwszy minął czujnie jadący Patryk Stosz (TC Chrobry Lasocki Głogów), który dopisał do swojego konta kolejne cenne punkty i umocnił na prowadzeniu w klasyfikacji górskiej.

Na długim, wąskim i bardzo krętym zjeździe stawka się mocno rozciągnęła, po czym docierając  do Tuchowa znów stanowiła zwartą grupę. Na lotnym finiszu Janom punktowali kolejno Słowak Baska i Holendrzy Daan Meijers (Cycling Team Jo Piels) oraz Timo Roosen (WV De Jonge Renner). Następnie przed kolarzami pojawiło się kolejne wyzwanie w postaci podjazdu pod Zalasową – na niespełna 5-kilometrowym odcinku średnie nachylenie wynosiło 6% (max, 12%). Tam wszystko się rozjechało i mocno podzieliło. Górka mocno dała się we znaki m.in. zaatakowanemu przez peleton Adrianowi Banaszkowi BDC MarcPol Team, który był ostatnim z reprezentantów BDC MarcPol jadącym jeszcze w wyścigu, ale  niestety sam również wkrótce zrezygnował z dalszych zmagań wymagającą trasą.

Także na szczycie Zalasowej jako pierwszy pojawił się Stosz, zgarniając kolejne punkty do klasyfikacji górskiej Tauron. Na nim przez kreskę premii przewinęli się jeden z aktywniejszych zawodników KWK 2013 Andrii Bratashchuk z Kire Regional Team.  Na zjeździe ponownie widać było, jak bardzo selektywna jest trasa tegorocznej odsłony karpackiego wyścigu. Orlicy umęczeni kolejnymi interwałami zwalniali tempo na bardziej płaskich odcinkach, szukając choć chwili spokoju na złapanie oddechu. Niestety takich okazji nie było dużo.

Najtrudniejszym fragmentem niedzielnego etapu z Radłowa do Tuchowa był przejazd przez Ostry Kamień. Na krótkim, liczącym niespełna 4 kilometry odcinek maksymalne nachylenie wynosiło 20% (śr. 8%). Tam na prowadzenie wysunął się Patryk Stosz. Wychowanek kluczborskiego klubu raz jeszcze zagiął się i na solo przekroczył premię górską Tauron, przypieczętowując tym samym zwycięstwo w klasyfikacji najlepszych górali wyścigu.

Ostry Kamień nie był jednak ostatnim premiowanym wzniesieniem na trasie 4. etapu.  Na kolarzy czekał jeszcze podjazd pod Gilową Górę (dł. 4.5km; śr.7%; max. 13%). Tam wyskoczył samotnie Bartosz Warchoł z Reprezentacji Polski, do którego przez jakiś czas próbował dojść Emanuel Piaskowy z TKK Pacific Toruń. Panowie starali się jak mogli, ale ich wysiłek nie przyniósł żadnych szczególnych efektów.  Na zjeździe z premii, którą wygrał Warchoł przed Stoszem i Romanem Buzylem (Kiev Regional Team) powstałe wcześniej grupki połączyły się.

W Ryglicach podjęta została jeszcze jedna próba odjazdu – zaryzykował ponownie Warchoł, do kompletu z Sjorsem Roosenem (Cycling Team Jo Piels), Przemysławem Kasperkiewiczem (WV De Jonge Renner) i Tomaszem Mickiewiczem (Wibatech-Brzeg). Czwórka nie utrzymała się na czele i ostatecznie do mety w Tarnowie dotarł peleton, z którego rozegrany został finisz. Na mecie wyznaczonej na ulicy Lwowskiej, na wysokości Placu Drzewnego, pierwszy pojawił się Paweł Franczak z Wibatech Brzeg, za którym finiszował rozprowadzający go Andrzej Bartkiewicz. Trzeci pojawił się Quentin Van Heuverswijn (Color Code – Biowanze).

Po zaciętej walce na sekundy pomarańczową koszulkę klasyfikacji generalnej, którą w tym roku sponsorował Gaz System, obronić zdołał Stefan Poutsma. To już drugi rok z rzędu w Karpackim Wyścigu Kurierów największe brawa zbiera reprezentant holenderskiej grupy Cycling Team Jo Piels. Drugie miejsce ostatecznie zajął tego drużynowy kolega Daan Meijers, a podium dopełnił… jego młodszy brat Jeoren Meijers z WV De Jonge Renner. Najwyżej sklasyfikowanym Polakiem był Przemysław Kasperkiewicz – także z De Jonge Renner. Górski mistrz Polski juniorów zajął 6. miejsce, tracąc zaledwie 12 sekund.

W klasyfikacjach sprinterskiej Janom i punktowej Tipos triumfował Słowak Erik Baska (Dukla Trencin Trek), najlepszym góralem z różową koszulką Tauron został wspomniany już Patryk Stosz (TC Chrobry Lasocki Głogów), a największy awans w klasyfikacji generalnej podczas całego wyścigu zaliczył Otto Vergaerde (Ovyta – Eijssen – Acrog), zabierając ze sobą czarną koszulkę Termalica. Pośród zawodników z roczników 1993 – 1994 najlepiej wypadł Jeoren Meijers, zakładając białą koszulkę Epic Klub, a na dokładkę on i jego koledzy z WV De Jonge Renner zgarnęli żółte trykoty Lotto za zwycięstwo w klasyfikacji drużynowej.

Stefan Poutsma prevails in Ciężkowice

Stefan Poutsma (Team Jo Piels) claimed the first victory in his career, wining the third stage of Carpathian Couriers Race. Dutch rider beat Jef van Meirhaeghe (Lotto-Belisol) and Timo Roosen (WV De Jonge Renner) on the final hill, situated in an old town of Ciężkowice, Poland.

DSC_2156

–> 3rd stage results

21-year-old Dutch rider took the leader’s jersey due to the bonus seconds gained during the stage. „I’m very surprised, I’m also very happy” – still a little surprised Poutsma said after the decoration ceremony. „The stage was hard, in the final kilometers I did nothing, just finished the job on the last climb.”

A hilly stage with three mountain sprints started with some early attacks, launched by Wojciech Sykała (Polish National Team) and Oleksandr Golovash (Kiev National Team). Their action came to an end just before the summit of the first mountain sprint Wysoka, won by Patryk Stosz (TC Chrobry Lasocki Głogów).

The difficulties of the course allowed riders from different teams to launch attacks and initiate actions. Mountain sprints passed, several groups tried to counterattack but the peleton forced a strong pace, not letting them get away, knowing that the final kilometer gives one last opportunity to put rivals under the pressure and gain some seconds.

The bunch entered the last 30 kilometers without the race leader in the head of the peleton – Daan Meijers had a mechanical and was forced to change his bike. He managed to get back to the peleton but this effort cost him a lot of energy and it was his teammate who took his place at the front, putting himself into the 6-men breakaway.

The riders at the front were: Stefan Poutsma (Jo Piels), Daniel Turek (Czech Republic National Team), Artur Shaymuratov (Russian National Team), Arkadiusz Owsian (Pogoń Mostostal Puławy), Sebastian Wotschke (KED Stevens Team), Jef van Meirhaeghe (Lotto-Belisol) and Timo Roosen (WV De Jonge Renner). They managed to keep 20-seconds advantage, heading into the final kilometers. Meijers had another mechanical before the last kilometer’s ascent and was unable to defend his lead. Poutsma attacked on the final corner and made it to the line before Van Meirhaeghen and desperately trying to bridge Roosen.

Patryk Stosz: Takie trasy mi odpowiadają

Do ostatniego etapu Karpackiego Wyścigu Kurierów 2013 w różowym trykocie lidera klasyfikacji górskiej Tauron wystartuje Patryk Stosz. Dla ścigającego się w ekipie TC Chrobry Lasocki Głogów zawodnika to pierwszy sezon w gronie młodzieżowców, ale na pewno nie można powiedzieć, aby odstawał od bardziej doświadczonych rywali i ambitnie walczy na szosach KWK.

DSC_8538

Po ambitnej walce na 2. etapie Patryk Stosz sięgnął po różowy trykot Tauron, który ma za zadanie wyróżniać w peletonie lidera klasyfikacji górskiej. Patryk z bardzo dobrej strony pokazał się na etapie z metą w Starej Bystricy, a swoją dobrą passę kontynuował także na sobotnim odcinku z Jabłonki do Ciężkowic.  Już teraz zapowiada, że to nie koniec i także w niedzielę zrobi wszystko, by utrzymać prowadzenie w klasyfikacji i w różu wrócić do domu.

Startuję po raz pierwszy na KWK i chociaż wszyscy mówili, że to ciężki wyścig, mi trasy tutaj odpowiadają. Bardzo zależy mi na całym wyścigu, a zdobycie koszulki górala to był mój cel. Nie było to łatwe, musiałem cały czas pilnować innych i dawać z siebie wszystko na premiach, ale jak widać udało mi się jak do tej pory realizować mój plan. Zdobyłem swoją upragnioną koszulkę, a teraz zrobię wszystko, aby ją utrzymać do końca - powiedział wychowanek klubu z Kluczborka.