Taki miał być prolog

Dzisiaj, gdy nasze myśli krążą wokół życia, zdrowia, rodziny i przyszłości, a sprawy sportowe, kolarskie, stają się mniej ważne, proponujemy chwilowe oderwanie od epidemiologicznej rzeczywistości.

Dokładnie za miesiąc, po raz pierwszy w 45-letniej historii „Kurierów”, prolog wyścigu miał zostać rozegrany w Budapeszcie. Miejscem inauguracji miały być ulice, a dokładnie jedna, XXI Dzielnicy – CSEPEL. Csepel, po węgiersku znaczy „wyspa”, a jest to wyspa wyjątkowa, bo bardzo przemysłowa. Stąd pochodzi kilka legendarnych węgierskich marek – znamy autobusy Csepel, motocykle Csepel, a nawet, a może przede wszystkim, rowery Csepel.

To właśnie z Csepel, równe 100 lat temu, szły do Polski transporty broni i amunicji na wojnę z Rosją Radziecką.

28 kwietnia miała stąd wyruszyć całkowicie pokojowa misja, której najważniejszymi posłańcami są nasi kolarze. Tradycyjnie o godzinie 17:00 miał rozpocząć się drużynowo – indywidualny prolog na 6 kilometrowej trasie, która technicznie jest bardzo prosta, czyli start i trzy kilometry do nawrotu, a potem trzy kilometry do mety. I to jeszcze lekko w dół.

Miejscem akredytacji, odprawy technicznej oraz startu, mety i dekoracji po prologu, miało być zupełnie nowe…centrum zapaśnicze: Kozma István Magyar Birkózó Akadémia Alapítvány, w skrócie KIMBA.

Kto był faworytem tego prologu? Trudno powiedzieć, ale może coś sugeruje nazwa ulicy, po które mieliśmy się ścigać, czyli Hollandi StreetJ

A dla wszystkich, którzy w domowym zaciszu, chcą się zmierzyć z trasą prologu – film autorstwa Konrada Sikorskiego w załączeniu:
https://youtu.be/kor2JB7-Mz4

You may also like...